-
Artykuły
Jak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać10 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać21 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3
forum Oficjalne Akcje i konkursy
[Zakończony] Można się przysiąść? - wygraj książkę "Droga do ciebie".
Heather kończy naukę w college’u i wyrusza w podróż po Europie w towarzystwie dwójki najlepszych przyjaciół. Zostawia za sobą szkolne obowiązki, a dorosłość dopiero wisi w powietrzu. Przed nią już tylko to jedno jedyne lato, by być naprawdę wolną. Heather nawet nie oczekuje, że spotka kogoś takiego jak Jack. Nieoczekiwanie dostrzega w nim miłość swojego życia. Jack jest tajemniczym, starszym od Heather o kilka lat mężczyzną, który zainspirowany dziennikami dziadka postanawia odwiedzić różne miasta w Europie. Jednak pewna tajemnica, którą skrywa Jack, zmienia dosłownie wszystko.
Losy głównych bohaterów splatają się podczas podróży. Czy Wam też udało się kiedyś zapoznać z innym pasażerem, chociażby w drodze do pracy lub szkoły? Była to wyłącznie rozmowa umilająca czas przejazdu czy była początkiem Waszej nowej znajomości?
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Droga do ciebie
Autor : J.P. Monninger
Regulamin
- Konkurs trwa od 6 września do 13 września włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Czarna Owca.
- Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [54]
Jechałam pociągiem z koleżanką. Nagle podeszła do nas grupka osób z kamerą i powiedzieli, że nagrywają życzenia urodzinowe dla kolegi i prosili też przypadkowe osoby, żeby miał miłą niespodziankę, stwierdziłam, że to świetny pomysł i że sama chciałabym taki prezent dostać. Nagrałam te życzenia i zapomniałam o sprawie. Po jakimś czasie na facebooku napisał do mnie jakiś chłopak i okazało się, że odnalazł mnie po zdjęciu owy solenizant. Popisaliśmy chwilę i szybko przekonaliśmy się, że mamy wiele wspólnego, czuliśmy jakbyśby znali się już od dawna. Niedługo potem się spotkaliśmy i tak zaczęła się najpierw dwu letnia cudowna przyjaźń, a teraz od roku jesteśmy razem<3 Czasami zastanawiam się jak moje życie byłoby teraz inne i smutne gdybym tamtego dnia nie pojechała akurat tym pociągiem.
Jechałam pociągiem z koleżanką. Nagle podeszła do nas grupka osób z kamerą i powiedzieli, że nagrywają życzenia urodzinowe dla kolegi i prosili też przypadkowe osoby, żeby miał miłą niespodziankę, stwierdziłam, że to świetny pomysł i że sama chciałabym taki prezent dostać. Nagrałam te życzenia i zapomniałam o sprawie. Po jakimś czasie na facebooku napisał do mnie jakiś...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTo było w pociągu. Chociaż to właściwie nie była nieznajoma osoba. To była twarz sprzed lat. Znajoma, nieznajoma. Ona się zmieniła, ja także wydoroślałam od tamtego czasu. Niedługi przejazd sprawił, że odnalazłyśmy wspólny front śmiejąc się z dawnych głupot. Wtedy zrozumiałam, że to co znaczy dziś tak wiele, jutro może nie znaczyć zupełnie nic.
To było w pociągu. Chociaż to właściwie nie była nieznajoma osoba. To była twarz sprzed lat. Znajoma, nieznajoma. Ona się zmieniła, ja także wydoroślałam od tamtego czasu. Niedługi przejazd sprawił, że odnalazłyśmy wspólny front śmiejąc się z dawnych głupot. Wtedy zrozumiałam, że to co znaczy dziś tak wiele, jutro może nie znaczyć zupełnie nic.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa poznałem Tomka. Nie Pana Tomka, tylko po prostu Tomka. Bardzo oburzało go, kiedy powiedziało mu się inaczej niż po imieniu. Był mężczyzną koło trzydziestki. Zakochał się w pani, która siedziała na przeciwko niego. Ona z kolei usilnie go ignorowała, słuchając muzyki przez słuchawki. Był tym faktem zawiedziony i zasmucony. Próbował napisać do niej list na karce, którą mu dałem. Nawet próbował krzyczeć do niej. Na przemian śmiejąc się i łkając. Ta jednak była niewzruszona. Dodatkową cechą jego osobowości były trudności w mówieniu i wyjątkowo krzywy nos. Ubrany schludnie i czysto, stwarzał obraz groteskowy. Usilnie chciał zapalić papierosa, niestety nie miał zapałek, a zakaz palenia w pociągu wywoływał u niego pewne zakłopotanie. Postanowił jednak wyruszyć w podróż po przedziałach w poszukiwaniu mistycznego ognia. Cała historia byłaby zabawna, gdyby nie fakt, że wydarzyła się na prawdę. Tomek chyba nie był do końca zdrowy psychicznie i nie jestem pewien czy wiedział na pewno gdzie ten pociąg jedzie.
Ja poznałem Tomka. Nie Pana Tomka, tylko po prostu Tomka. Bardzo oburzało go, kiedy powiedziało mu się inaczej niż po imieniu. Był mężczyzną koło trzydziestki. Zakochał się w pani, która siedziała na przeciwko niego. Ona z kolei usilnie go ignorowała, słuchając muzyki przez słuchawki. Był tym faktem zawiedziony i zasmucony. Próbował napisać do niej list na karce, którą mu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTa podróż byłą nie tylko początkiem nowej znajomości, ale i przyjaźni. Warszawa, tramwaj linii 4 , a w nim na końcu wagonu przykucnięta szara, mała kuleczka.Kotka, dachowiec.Moja Nela.Wywieszane przeze mnie ogłoszenia o niezwykłym znalezisku w tramwaju nie przyniosły rezultatu.Moja tramwajowa Kotka jest już ze mną 3 lata, a sentyment do linii 4 trwa do dziś.
Ta podróż byłą nie tylko początkiem nowej znajomości, ale i przyjaźni. Warszawa, tramwaj linii 4 , a w nim na końcu wagonu przykucnięta szara, mała kuleczka.Kotka, dachowiec.Moja Nela.Wywieszane przeze mnie ogłoszenia o niezwykłym znalezisku w tramwaju nie przyniosły rezultatu.Moja tramwajowa Kotka jest już ze mną 3 lata, a sentyment do linii 4 trwa do dziś.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW przeszłości bardzo często podróżowałam pociągiem. Nigdy nie lubiłam pociągowych rozmów, bo przeważnie dotyczyły one kiepskich synowych albo chorób wieku starczego. Podróż pociągiem była też dla mnie ucieczką od codzienności: mogłam siedzieć, czytać i nie mieć wyrzutów sumienia, że pranie niewyprasowane, naczynia w zlewie i trawa niewykoszona. Dlatego przeważnie barykadowałam się przed niechcianymi narzekaniami za pomocą ogromnych słuchawek i jeszcze większej książki. Oczywiście, wiele osób uparcie próbowało nawiązać rozmowę. Zapamiętałam ich jako "natrętnych współpasażerów". Jednego tylko pana zapamiętałam jako "inny". Pan poprosił mnie o ściągnięcie słuchawek i zapytał, czy dobrze słyszy i czy słucham kolejnego utworu zespołu Gogol Bordello. Z niemałym zaskoczeniem - potwierdziłam. Nie spodziewałam się, że ktokolwiek w Polsce zna ten zespół - odkryłam go w czasie pobytu w USA, a w dodatku jest to bliżej niesklasyfikowany rodzaj muzyki, łączący w sobie elementy kultury ukraińskiej, rosyjskiej, etiopskiej, amerykańskiej (i różnych innych, np. wietnamskiej, kolumbijskiej, w miarę zmiany składu zespołu).Taka mieszanka wybuchowa. Okazało się, że pan jest z Kanady, ale korzenie ma polskie. Bardzo dobrze zna ten zespół i był równie zaskoczony jak ja, gdy jego uszu dobiegły te oryginalne rytmy. W całym tym zaskoczeniu spędziliśmy kilka miłych godzin na rozmowie o Polsce, Kanadzie i USA. Znajomość nie została podtrzymana, ale podróż będę bardzo miło wspominać.
W przeszłości bardzo często podróżowałam pociągiem. Nigdy nie lubiłam pociągowych rozmów, bo przeważnie dotyczyły one kiepskich synowych albo chorób wieku starczego. Podróż pociągiem była też dla mnie ucieczką od codzienności: mogłam siedzieć, czytać i nie mieć wyrzutów sumienia, że pranie niewyprasowane, naczynia w zlewie i trawa niewykoszona. Dlatego przeważnie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejKiedyś jadąc pociągiem z Poznania do Warszawy, poznałam p. Ryszarda. Pan Ryszard od razu gdy weszłam do przedziału zapytał się czy pogadamy. Oczywiście zgodziłam się. Rozmawialiśmy całą drogę, podróż minęła mi jak 5 minut. Mój współpasażer był z 30 lat ode mnie starszy, ale o nowoczesnym świecie wiedział chyba wszystko, był bardzo oczytany, inteligentny i do tego bardzo sympatyczny. Mimo, że od pamiętnej podróży minął z rok do dziś ciepło go wspominam...
Kiedyś jadąc pociągiem z Poznania do Warszawy, poznałam p. Ryszarda. Pan Ryszard od razu gdy weszłam do przedziału zapytał się czy pogadamy. Oczywiście zgodziłam się. Rozmawialiśmy całą drogę, podróż minęła mi jak 5 minut. Mój współpasażer był z 30 lat ode mnie starszy, ale o nowoczesnym świecie wiedział chyba wszystko, był bardzo oczytany, inteligentny i do tego bardzo...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPewnego mroźnego, zimowego dnia jechałam w, jak mi się wydawało, pustym wagonie. Siedziałam zagłębiona w lekturze nowo zakupionej książki gdy do pociągu wsiadł mężczyzna i usadowił się dokładnie na przeciwko mnie. Nie zauważyłabym go gdyby nie zagaił rozmowy. Okazało się, że jest on żołnierzem, który wrócił z misji miesiąc wcześniej i jedzie w swoje rodzinne strony zrobić niespodziankę swoim bliskim. Opowiadał mi o swoich doświadczeniach, zajmował się rannymi. Historie były mocne i zarazem fascynujące, Jak już wcześniej wspominałam był to mroźny dzień, a ja nie mając rękawiczek chowałam dłonie w rękawy swetra. Nie umknęło to uwadze mojego towarzysza, który oddał mi swoje rękawiczki. Droga minęła w ekspresowym tempie i nigdy nie zapomnę tego dnia. Byłam tak oczarowana jego opowieścią, że zapomniałam nawet zapytać o jakikolwiek kontakt. Zostały mi jednak wspomnienia i rękawiczki ;)
Pewnego mroźnego, zimowego dnia jechałam w, jak mi się wydawało, pustym wagonie. Siedziałam zagłębiona w lekturze nowo zakupionej książki gdy do pociągu wsiadł mężczyzna i usadowił się dokładnie na przeciwko mnie. Nie zauważyłabym go gdyby nie zagaił rozmowy. Okazało się, że jest on żołnierzem, który wrócił z misji miesiąc wcześniej i jedzie w swoje rodzinne strony zrobić...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZawsze w drodze z domu na uczelnię i z powrotem czytam książkę, żeby podróż nieco szybciej zleciała. Całkiem niedawno, bo kilka miesięcy temu (czytałam "Star Wars Utracone Gwiazdy) przysiadł się do mnie naprawdę przystojny chłopak i zaczął rozmowę od pytania, czy jestem fanką "Star Wars". Od słowa do słowa okazało się, że to nie jedyny wspólny dla nas temat. Do dzisiaj wymieniamy się ciekawymi książkami, a także często wychodzimy razem, by te książki obgadać. :P
Zawsze w drodze z domu na uczelnię i z powrotem czytam książkę, żeby podróż nieco szybciej zleciała. Całkiem niedawno, bo kilka miesięcy temu (czytałam "Star Wars Utracone Gwiazdy) przysiadł się do mnie naprawdę przystojny chłopak i zaczął rozmowę od pytania, czy jestem fanką "Star Wars". Od słowa do słowa okazało się, że to nie jedyny wspólny dla nas temat. Do dzisiaj...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Pewnie! Dojeżdżam do pracy codziennie busem, więc widuję tych samych ludzi!
Codziennie spotykałam na przystanku niewysoką blondynkę, z którą jeździłyśmy razem autobusem do pracy! Dziś mamy świetny kontakt, za każdym razem gdy jedziemy to całą drogę przegadamy! A poza tym jesteśmy u siebie wzajemnie stałymi bywalcami!
Agnieszka okazała się świetną dziewczyną, a porostu któregoś dnia zapytała czy był może już nas bus, bo wie, że też jeżdżę a wyjątkowo późno wyszła z domu i czy ja długo stoję! Od tego się zaczęło, a teraz będzie świadkować na moim ślubie!
Pewnie! Dojeżdżam do pracy codziennie busem, więc widuję tych samych ludzi!
Codziennie spotykałam na przystanku niewysoką blondynkę, z którą jeździłyśmy razem autobusem do pracy! Dziś mamy świetny kontakt, za każdym razem gdy jedziemy to całą drogę przegadamy! A poza tym jesteśmy u siebie wzajemnie stałymi bywalcami!
Agnieszka okazała się świetną dziewczyną, a porostu...
Osiem lat codziennego podróżowania autobusami PKS-u sprawiło, że na mojej drodze stanęło, a dokładniej obok mnie usiadło wiele różnych osób. Były starsze panie narzekające, że w autobusie ciepło i ciasno. Panowie, którzy zachwalali jaka to ładna jestem, ale widać, że zmęczona. Osoby pytające co czytam lub czego się uczę. Ludzie spożywający alkohol i rozbawiający całe autobusowe towarzystwo. Zagubieni w przestrzeni podróżni, którzy co przystanek pytali gdzie mają wysiąść lub jak daleko jeszcze. Amatorzy muzyczni, którzy bez względu na porę dnia, nie dawali pospać i zbyt głośno słuchali muzyki. A na sam koniec crème ala crème – a jakże ci rozmawiający przez telefon. To oni w trakcie jedno godzinnej podróży potrafili poruszyć w telefonicznej rozmowie wszystkie problemy świata, a także kłopoty Kaśki, Martyny i Oli- „tej Oli no wiesz- co mieszka koło sklepu”. Pasażer musi wiele znieść, ale czym byłby te podróże bez owych ludzi? Była też podróż, a właściwie podróże w gronie kibicowskim. Jedną z nich i znajomość podczas niej zawartą zapamiętam i kontynuuję do dziś. Bo nic tak nie łączy ludzi jak wspólna pasja. Po ligowym meczu ekstraklasy, każdy kibic ubrany w barwy, musi jakoś wrócić do domu. Też wracałam z meczu, ale nigdy nie starałam się epatować faktem, że owym kibicem jestem. Szalik do torebki i jedno marzenie by bezpiecznie wrócić do domu. Przysiadł się raz do mnie kibic. Mimo, iż znaliśmy się z widzenia- bo mieszkaliśmy w jednej miejscowości nigdy wcześniej nie rozmawialiśmy. Zauważył szalik i się zaczęło. Mówił, że się nie spodziewał, że dziewczyna może chodzić na mecze i tak interesować się sportem. Rozmawialiśmy jakbyśmy się znali latami. Godzinna droga do domu upłynęła mi najszybciej w historii. Przy okazji zyskałam towarzystwo na kolejne i kolejne mecze. Bezcenna podróż i znajomość.
Osiem lat codziennego podróżowania autobusami PKS-u sprawiło, że na mojej drodze stanęło, a dokładniej obok mnie usiadło wiele różnych osób. Były starsze panie narzekające, że w autobusie ciepło i ciasno. Panowie, którzy zachwalali jaka to ładna jestem, ale widać, że zmęczona. Osoby pytające co czytam lub czego się uczę. Ludzie spożywający alkohol i rozbawiający całe...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDobrych kilka lat temu jechałam z Wrocławia do Poznania pociągiem osobowym. Było to najtańsze połączenie, a że jako studentka na wszystkim musiałam oszczędzać, zdecydowałam się podjąć to ryzyko. Plastikowe czerwone siedzenia, nagrzane przez czerwcowy upał, odór potu i gotowanych jajek z prowiantu, hałas i pył wpadające do wagonów przez otwarte okna; tak wyglądało moje otoczenie. Ta podróż za jeden uśmiech trwała ponad 6 godzin, na trasie nie przekraczającej przecież 180 km. Temperatura w pociągu była tak wysoka, że trudno było oddychać. Słońce świeciło mi prosto w twarz, dlatego kiedy tylko nadarzyła się okazja, przesiadłam się na inne miejsce. Naprzeciwko mnie siedziała sympatyczna okularnica. Wymieniłyśmy kilka standardowych komentarzy na temat PKP, po czym zaczęłyśmy rozmowę na wszystkie możliwe tematy. Okazało się, że jesteśmy z tego samego miasta, mamy wspólnych wykładowców, znajomych, mieszkamy nawet w tej samej okolicy. Ta pociągowa znajomość trwa do dziś, choć niewielu ludzi wierzy mi, że nasza przyjaźń rozpoczęta od narzekań na jakość polskich pociągów, rozwinęła się w kierunku wieloletniej przyjaźni.
Dobrych kilka lat temu jechałam z Wrocławia do Poznania pociągiem osobowym. Było to najtańsze połączenie, a że jako studentka na wszystkim musiałam oszczędzać, zdecydowałam się podjąć to ryzyko. Plastikowe czerwone siedzenia, nagrzane przez czerwcowy upał, odór potu i gotowanych jajek z prowiantu, hałas i pył wpadające do wagonów przez otwarte okna; tak wyglądało moje...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Wiele lat temu spotkałem w pociągu z Wrocławia do Warszawy pewną dziewczynę. Pierwsze wrażenie było dobre. Rozmawialiśmy długo. Dostałem od niej numer telefonu. Miałem zadzwonić, a jednak nie zdecydowałem się. Coś mnie ostrzegło przed nią. Może za dużo mówiła, a może była zbyt stanowcza. Poza tym mieszkała w innym mieście i głębsza znajomość wymagałaby ode mnie wiele zachodu.
Po latach spotkałem ją na zagranicznej konferencji. Zdradziła ją ta jej gadatliwość i pewien upór w forsowaniu własnego zdania. Myślę, że nie poznała mnie i, że mimo wszystko to spotkanie wtedy w pociągu było większym przeżyciem dla mnie. Po latach jednak pozytywnie zweryfikowałem swoje wycofanie się z tej znajomości. Nie chciałbym z kimś takim dzielić życia. Dodatkową pociechą było moje własne małe szczęście: oddana żona i para uroczych dzieci.
Oczywiście, ta dziewczyna nie musiała dążyć do matrymonialnego finału znajomości. Ja jednak czułem i wtedy i po latach, że o coś takiego musiało jej chodzić. Cieszę się, że udało mi się wtedy być bardziej spostrzegawczym a jednocześnie wyciszonym, że nie dałem się poznać. Teraz zastanawiam się czy w tej mojej postawie nie było czegoś złego, albo nadmiernej ostrożności. Tak to jednak jest, że nie każdy nas urzeka i czasem czujemy się bezpieczniej nie angażując się.
Wiele lat temu spotkałem w pociągu z Wrocławia do Warszawy pewną dziewczynę. Pierwsze wrażenie było dobre. Rozmawialiśmy długo. Dostałem od niej numer telefonu. Miałem zadzwonić, a jednak nie zdecydowałem się. Coś mnie ostrzegło przed nią. Może za dużo mówiła, a może była zbyt stanowcza. Poza tym mieszkała w innym mieście i głębsza znajomość wymagałaby ode mnie wiele...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWyjazd do Gdańska pociągiem. Oczywiście czytałam książkę i nie przykułam szczególnie uwagi do tego, co się wokół mnie dzieje. Jednak do naszego przedziału dosiadła się starsza pani. Zajęła miejsce naprzeciwko mnie. Jednak po jakichś dziesięciu minutach miała prośbę do mojej siostry. Zaciekawiło mnie to, więc spojrzałam. Był to przejazd z rezerwacją miejsc, a ta pani nie potrafiła odczytać tego, gdzie ma usiąść. Okazało się, że bez sprawdzania owa pani usiadła na właściwe miejsce! Przypadek? Nie sądzę. Po około kwartale w drodze do babci wstąpiłam do sklepu, żeby kupić ,,coś do kawy''. Stałam w kolejce, a za mną była kobieta z całym koszykiem zakupów. Przepuściłam ją, ponieważ sama miałam tylko jedną rzecz. Za chwilę kobieta pyta się mnie, czy ją kojarzę. Odpowiedziałam, że nie. Jednak przekonała mnie mówiąc, że w kwietniu jechała pociągiem i nie mogła znaleźć miejsca. Jaki świat jest mały! Okazało się, że pochodzimy z tej samej miejscowości!
Wyjazd do Gdańska pociągiem. Oczywiście czytałam książkę i nie przykułam szczególnie uwagi do tego, co się wokół mnie dzieje. Jednak do naszego przedziału dosiadła się starsza pani. Zajęła miejsce naprzeciwko mnie. Jednak po jakichś dziesięciu minutach miała prośbę do mojej siostry. Zaciekawiło mnie to, więc spojrzałam. Był to przejazd z rezerwacją miejsc, a ta pani nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTo była moja pierwsza samotna podróż pociągiem. Jechałam na lodowisko do pobliskiego miasta przejazd miał zajmować ok. 40 min. Wstałam o 6 rano by pojechać autobusem do miasta na peron potem kupiłam bilet. Nerwy przeplatały się z ekscytacją, może to śmieszne, ale pomimo bycia prawie pełnoletnią to była moja najdłuższa samotna podróż w dodatku pociągiem. Udałam się w stronę odpowiedniego toru. Przed zemną było 3 starszych chłopaków, spytałam ich czy aby przypadkiem nie pomyliłam pociągu i czy jedzie on w wyznaczone miejsce mojej podróży odpowiedzieli twierdząco. Okazali się nawet na tyle uprzejmi by nacisnąć guzik i otworzyć mi drzwi (gdyby nie oni to z nerwów nie wiem czy bym na to wpadła) nawet przepuścili mnie w drzwiach. Kiedy okazało się, że wysiadamy na tym samym peronie poczułam, że to była miła podróż, może nie zamieniłam z nimi więcej niż kilka słów, ale rozbawili mnie i okazali uprzejmość, której nie zapomnę.
To była moja pierwsza samotna podróż pociągiem. Jechałam na lodowisko do pobliskiego miasta przejazd miał zajmować ok. 40 min. Wstałam o 6 rano by pojechać autobusem do miasta na peron potem kupiłam bilet. Nerwy przeplatały się z ekscytacją, może to śmieszne, ale pomimo bycia prawie pełnoletnią to była moja najdłuższa samotna podróż w dodatku pociągiem. Udałam się w stronę...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejA ja dzięki podróży autobusem poznałam koleżankę z klasy. W szkole nie bardzo przypadłyśmy sobie do gustu, należałyśmy do różnych grup i raczej nie spędzałyśmy ze sobą czasu. Potem okazało się, że niemal codziennie jeździmy tym samym autobusem. Siłą rzeczy zaczęłyśmy rozmawiać. Z początku z rezerwą. Później z rosnącym przekonaniem. Zaprzyjaźniłyśmy się i długi czas byłyśmy nierozłączne. Szkoła się skończyła, znamy się od ponad ośmiu lat i w dalszym ciągu utrzymujemy bieżący kontakt. Połączył nas autobus. Ta historia nauczyła mnie, że choć czasem może się wydawać, że na podstawie obserwacji możemy wystarczająco dobrze poznać i ocenić drugiego człowieka, to tak naprawdę dopiero po kilku rozmowach w cztery oczy jesteśmy wstanie mieć minimalną świadomość tego, kim naprawdę jest.
A ja dzięki podróży autobusem poznałam koleżankę z klasy. W szkole nie bardzo przypadłyśmy sobie do gustu, należałyśmy do różnych grup i raczej nie spędzałyśmy ze sobą czasu. Potem okazało się, że niemal codziennie jeździmy tym samym autobusem. Siłą rzeczy zaczęłyśmy rozmawiać. Z początku z rezerwą. Później z rosnącym przekonaniem. Zaprzyjaźniłyśmy się i długi czas byłyśmy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJedynym „przyjacielem podróży” okazał się dla mnie Harry Hole. Zawsze ze słuchawkami na uszach lub z nosem w lekturze, siedzę w tramwaju i świata nie zauważam. Z resztą bardziej bym się przestraszyła, gdyby ktoś obcy do mnie zagadywał – nieśmiali mają ciężkie życie – lub spaliła buraka, myśląc „co teraz? Co robić? Gdzie uciekać?”. Więc właściwie słuchawki pełnią rolę miecza, a książka tarczy przed otaczającym światem.
Jedynym „przyjacielem podróży” okazał się dla mnie Harry Hole. Zawsze ze słuchawkami na uszach lub z nosem w lekturze, siedzę w tramwaju i świata nie zauważam. Z resztą bardziej bym się przestraszyła, gdyby ktoś obcy do mnie zagadywał – nieśmiali mają ciężkie życie – lub spaliła buraka, myśląc „co teraz? Co robić? Gdzie uciekać?”. Więc właściwie słuchawki pełnią rolę...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
To co uwielbiam to jazda na stopa! Nie ma większej przygody, niż pojechać na drugi koniec Polski czy nawet do innego kraju, a nawet na inny kontynent zupełnie za darmo.
Można nawiązać super znajomości na całe życie, dowiedzieć się i nauczyć nowych, pasjonujących rzeczy.
Ja poznałem pewną historię ;). Opowiadam ją wszystkim, jeśli tylko mam okazję. Dziś poznacie ją Wy.
Stałem na ulicy z wielkim kartonem a na nim napis- POZNAŃ. Akurat byłem w Łodzi. więc został mi spory kawałek. Już wątpiłem, że ktoś się zatrzyma, bo stałem tak z 3 godziny, już miałem iść dalej gdy podjechał mały czerwony maluch. Zadowolony wsiadłem i zobaczyłem, że kierowcą jest dziadek. "No to będzie ciekawie"- Pomyślałem. Nawet nie wiedziałem jak bardzo.
Starsy Pan opowiedział mi historię swojego życia. Ja opowiem Wam w skrócie.
Miał 20 lat jak wybuchła wojna, on jako harcherz roznosił listy- szło mu całkiem nieźle, chociaż raz jakiś SSman go przyłapał, on spytnie mu uciekł. I tak pewnego dnia zaniuł list do Klary. Spodobała mu się od razu-piękna wysoka, szczupła brunetka. Zakochał się w niej od razu. Trafiło mu się z tym, ze już znał adres. I od tamtego dnia codziennie do niej przychodził pod jakimś pretekstem, a ona dawała mu herbatę (która podobo była okropna) i obłędne ciasteczka słonecznikowe. Po pół roku postanowili wziąć ślub. Jak powiedzieli tak zrobili. Wiadomo- woja to ciężki czas- wile raszy ona nie spała przez całą noc martwiąc się o niego a on o nią. Gdy Wojna się skończyła, zamieszkali w Krakowie. Podobno miłośc była niezwykła, nie było dnia żeby nie poszli ze sobą na spacer za rękę, ciągle powtarzali, ze się kochają. Ona piekła mu tamte ciasteczka, a on kupował jej kwiaty. A teraz od pół roku, kupuje jej kwiaty na grób- takie same. Zmarła na raka, przegrała walkę. Gdy starzec to opowiadał- miał łzy w oczach.
Nawet nie wiedziałem kiedy- dojechaliśmy do Poznania. Minęło to jak w 5 minut. Na koniec powiedział mi, żebym każdego dnia, okazywał miłość mojej kobiecie jak tylko potrafię. Bo kiedyś może jej zabraknąć.
Po powrocie kupiłem kwiaty... i pierścionek zaręczynowy.
Za rok się żenię, a moja kobieta robi mi własnie ciasteczka słonecznikowe ;).
To co uwielbiam to jazda na stopa! Nie ma większej przygody, niż pojechać na drugi koniec Polski czy nawet do innego kraju, a nawet na inny kontynent zupełnie za darmo.
Można nawiązać super znajomości na całe życie, dowiedzieć się i nauczyć nowych, pasjonujących rzeczy.
Ja poznałem pewną historię ;). Opowiadam ją wszystkim, jeśli tylko mam okazję. Dziś poznacie ją Wy.
...
Pociąg, las, za oknem deszcz a w ręku pasjonująca książka. Byłam w przedziale sama, trochę już nudno było, bo jechałam tak z 2 godziny i drzwi się otworzyły. Weszła przez nie dziewczyna podobna do mnie- niska, szczupła blondynka.
-Cześć, jestem Magda- przestawiła się z uśmiecham
-Hej, Emilka, miło poznać
-Widzę, że czytasz Kinga- to mój ulubiony autor!
-Mój też, kocham jego książki- odpowiedziałam uśmiechnięta
I tak zaczęła się nasza znajomość. Przegadałyśmy tak 6 godzin, potem okazało się, że jesteśmy bz tego samego miasta. I tak o to pociąg połączył dwie Kingomaniaczki. Od tego czasu to moja najlepsza przyjaciółka ;).
Pociąg, las, za oknem deszcz a w ręku pasjonująca książka. Byłam w przedziale sama, trochę już nudno było, bo jechałam tak z 2 godziny i drzwi się otworzyły. Weszła przez nie dziewczyna podobna do mnie- niska, szczupła blondynka.
-Cześć, jestem Magda- przestawiła się z uśmiecham
-Hej, Emilka, miło poznać
-Widzę, że czytasz Kinga- to mój ulubiony autor!
-Mój też, kocham jego...
Droga do ciebie[bookLink]4639854|Droga do ciebie[/bookLink]
Droga do ciebie[bookLink]4639854|Droga do ciebie[/bookLink]
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZnajoma napisała do mnie czy nie chciałabym z nią jechać do Krakowa, ponieważ musiała załatwić sprawę z mieszkaniem które wynajmuje. Po zakupieniu biletów czekając na pociąg żartowałyśmy, że może akurat kogoś poznamy. Po wejściu do pociągu i znalezieniu miejsc zaczęłyśmy rozmowę. W pewnej chwili znajoma musiała wyjść, ponieważ musiała zadzwonić.Nie minęło parę chwil i do przedziału przyszedł chłopak z organizacji charytatywnej i spytał się czy może zająć mi chwilę. Zgodziłam się i zaczął opowiadać czym ta organizacja się zajmuje, oraz jak do niej dołączyć. W między czasie wróciła moja znajoma i rozmowa zaczęła schodzić w kierunku szkoły, seriali, życia osobistego itp. Rozmowa która zapowiadała się na ok.10 min skończyła się po 1,5 h. Była to jedna z lepszych rozmów jakie miałam okazję odbyć;)
Znajoma napisała do mnie czy nie chciałabym z nią jechać do Krakowa, ponieważ musiała załatwić sprawę z mieszkaniem które wynajmuje. Po zakupieniu biletów czekając na pociąg żartowałyśmy, że może akurat kogoś poznamy. Po wejściu do pociągu i znalezieniu miejsc zaczęłyśmy rozmowę. W pewnej chwili znajoma musiała wyjść, ponieważ musiała zadzwonić.Nie minęło parę chwil i do...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
